Powtarzalną robotę przejmuje komputer
Nie sprzedajemy AI. Zdejmujemy z ludzi klepanie, które zabiera im pół dnia w tygodniu. Zaczynamy od jednej rzeczy, która kosztuje najwięcej godzin, i efekt widać w pierwszym miesiącu.
Czym to jest naprawdę
Automatyzacja to nie robot i nie sztuczna inteligencja z konferencji. To program, który robi rzecz, którą dziś ktoś klika ręcznie. Otwiera plik, przepisuje dane, wystawia dokument, wysyła go dalej.
Modele językowe wchodzą tam, gdzie danych nie da się opisać sztywną regułą. Faktura od każdego dostawcy wygląda inaczej, a mail od klienta bywa napisany dowolnie. Wtedy model czyta treść i wyciąga z niej to, co potrzebne. Wszędzie indziej wystarczy zwykła reguła i jest tańsza oraz pewniejsza.
Budujemy na n8n, które stawiamy na serwerze klienta, albo piszemy program wprost, gdy proces jest na to za bardzo Wasz. To decyzja techniczna i podejmujemy ją po obejrzeniu procesu, nie przed.
Od czego zaczynamy
Nigdy od narzędzia. Zaczynamy od policzenia, gdzie uciekają godziny, bo to jedyny sposób, żeby wiedzieć, czy w ogóle warto.
- 1Liczymy, co ile zajmujeNa bezpłatnej rozmowie przechodzimy przez tydzień pracy osoby, która klika najwięcej. Ile razy dziennie, ile minut, ile razy trzeba poprawiać po pomyłce. To zwykle pierwszy moment, w którym firma widzi tę liczbę zsumowaną.
- 2Wybieramy jeden proces, nie pięćBierzemy ten, który ma najlepszy stosunek odzyskanych godzin do trudności. Zwykle nie jest to ten, który najbardziej irytuje, tylko ten, który powtarza się najczęściej.
- 3Budujemy i puszczamy obok ręcznej robotyPrzez pierwsze dni automat chodzi równolegle z człowiekiem, a wyniki się porównuje. Dopiero gdy zgadzają się kilkanaście razy z rzędu, człowiek przestaje robić to ręcznie.
- 4Mierzymy i bierzemy się za następnyPo miesiącu wiadomo, ile godzin realnie wróciło. Ta liczba decyduje, czy wchodzimy w drugi proces i w który. Bez niej to zgadywanie.
Cały pierwszy proces to zwykle 2 do 6 tygodni. Nie robimy półrocznych pilotaży, bo po pół roku nikt już nie pamięta, po co to było.
Co realnie opłaca się zdjąć z ludzi
To lista rzeczy, które najczęściej wychodzą na pierwszej rozmowie. Przy każdej piszemy, ile zwykle udaje się odzyskać, bo bez tego nie da się zdecydować.
- Przepisywanie zamówień z maili i PDF-ów3 do 8 godzin tygodniowoZamówienie przychodzi jako plik albo treść maila i ktoś przenosi je do arkusza lub programu. Model czyta treść, wyciąga pozycje i wstawia je tam, gdzie mają być, a człowiek tylko zatwierdza.
- Wystawianie powtarzalnych dokumentów2 do 6 godzin tygodniowoOferty, potwierdzenia, protokoły i zestawienia składane co tydzień z tych samych elementów. Dokument powstaje z danych, które już są w systemie, zamiast być klejony ręcznie.
- Łączenie programów, które ze sobą nie rozmawiają4 do 10 godzin tygodniowoSprzedaż w jednym, magazyn w drugim, księgowość w trzecim. Dane wędrują same, w jedną albo w obie strony, zamiast przez schowek i kopiuj wklej.
- Odczyt faktur kosztowych2 do 5 godzin tygodniowoKażdy dostawca ma inny układ faktury, więc sztywna reguła tu nie zadziała. Model wyciąga pozycje, kwoty i terminy, a rzeczy niepewne odkłada człowiekowi do sprawdzenia.
- Szukanie w firmowych dokumentach1 do 4 godziny tygodniowoUmowy, instrukcje i stare oferty, w których nikt nie umie znaleźć zapisu sprzed dwóch lat. Wyszukiwarka odpowiada zdaniem i pokazuje, z którego dokumentu to wzięła.
- Pilnowanie terminów i braków1 do 3 godzin tygodniowoZamiast człowieka, który raz dziennie przegląda listę i dzwoni, powiadomienie idzie samo do właściwej osoby, w momencie, w którym coś przekroczy próg.
Jeżeli po policzeniu okaże się, że problemem nie jest przepisywanie, tylko brak wspólnego miejsca na dane, uczciwiej powiedzieć to wprost i zbudować program pod procesy firmy, zamiast automatyzować bałagan.
Ile godzin zwykle wraca
Przykład złożony z najczęstszych przypadków, jakie widzimy w firmach na 20 do 60 osób. Jedna osoba w biurze, trzy procesy zdjęte po kolei.
- Przepisywanie zamówień z maili
- 5 godzin tygodniowo
- Wystawianie powtarzalnych dokumentów
- 3 godziny tygodniowo
- Przenoszenie danych między programami
- 4 godziny tygodniowo
- Poprawki po pomyłkach w przepisywaniu
- 2 godziny tygodniowo
- Razem
- 14 godzin tygodniowo
- Czas budowy trzech procesów
- 6 do 10 tygodni
Przy czternastu godzinach tygodniowo automatyzacja zwraca się zwykle w 2 do 4 miesięcy.
To przykład, nie Twoja wycena. Dokładny rachunek robimy na bezpłatnej rozmowie, na Twoich liczbach, i dopiero potem podajemy jedną stałą cenę na piśmie.
Gdzie automatyzacja się nie opłaca
Mówimy o tym na pierwszej rozmowie, zanim policzysz budżet. W tych czterech sytuacjach odradzamy i tłumaczymy dlaczego.
- Gdy proces zmienia się co miesiącAutomat opłaca się przy powtarzalności. Jeżeli reguły zmieniają się co chwilę, utrzymanie zjada więcej czasu, niż odzyskuje. Wtedy lepiej najpierw ustabilizować proces.
- Gdy robi się to raz na kwartałCzynność, która zajmuje dwie godziny cztery razy w roku, to osiem godzin rocznie. Budowa i utrzymanie automatu będą droższe. Liczby trzeba policzyć, nie poczuć.
- Gdy decyzja wymaga człowiekaModel dobrze czyta i przepisuje, ale źle bierze odpowiedzialność. Wszędzie tam, gdzie pomyłka kosztuje realnie, zostawiamy człowieka do zatwierdzenia i mówimy o tym wprost, zamiast obiecywać pełną bezobsługowość.
- Gdy dane są w takim stanie, że nie da się na nich polegaćAutomat na brudnych danych produkuje błędy szybciej, niż robił to człowiek. Najpierw porządek w danych, potem automatyzacja. Czasem to znaczy, że nie zaczynamy od automatu tylko od programu, który dane trzyma porządnie.
Odradziliśmy kilka takich projektów. Wolimy stracić zlecenie niż zostawić firmę z automatem, którego nikt nie ufa i który po pół roku zostaje wyłączony.
Gdzie lądują Wasze dane
To pytanie zadaje prawie każdy i słusznie. Automatyzacja z modelem językowym oznacza, że treść dokumentu gdzieś wyjeżdża, więc trzeba wiedzieć dokąd.
Domyślnie stawiamy n8n na serwerze klienta, a nie w chmurze dostawcy. Przepływy, dane i historia zostają u Was. Do modelu językowego wysyłamy wyłącznie ten fragment, który jest potrzebny do konkretnego zadania, a nie całą bazę.
- Wariant w całości u WasGdy dane są wrażliwe, da się postawić także sam model na Waszym sprzęcie. Jest wolniejszy i słabszy od najlepszych dostępnych, więc mówimy uczciwie, kiedy ta zamiana ma sens, a kiedy jest tylko droższa.
- Tylko potrzebny fragmentNie wysyłamy całych dokumentów, gdy do zadania wystarczy jedna sekcja. Mniej danych na wyjściu to mniejsze ryzyko i niższy koszt każdego wywołania.
- Widać, co się wydarzyłoKażde uruchomienie zostawia ślad: co weszło, co wyszło, co poszło nie tak. Bez tego nie da się ani ufać automatowi, ani go poprawić, gdy zacznie się mylić.
- Dane osobowe traktujemy osobnoJeżeli w procesie przewijają się dane pracowników albo klientów, ustalamy to na starcie i zapisujemy, kto ma dostęp i jak długo dane są trzymane. To samo podejście, które zastosowaliśmy w Auresta RCP.
Pytania, które słyszymy najczęściej
Q.1Ile kosztuje automatyzacja procesów?
Jedną stałą cenę podajemy na piśmie po bezpłatnej rozmowie. Kwota zależy od liczby procesów i od tego, czy programy, które spinamy, mają interfejs do integracji. Na rozmowie liczymy, ile godzin tygodniowo zabiera dziś ręczna robota i po ilu miesiącach to się zwróci. Rynkowe widełki opisaliśmy osobno na blogu.
Q.2Ile to trwa?
Pierwszy proces zwykle 2 do 6 tygodni. Krócej, gdy chodzi o przenoszenie danych między programami, które mają interfejs do integracji. Dłużej, gdy trzeba czytać dokumenty o różnym układzie i uczyć się na Waszych przykładach.
Q.3Czy jesteście partnerem n8n?
Nie. Budujemy na n8n i stawiamy je na serwerze klienta, ale nie jesteśmy partnerem ani firmą certyfikowaną przez n8n i nie będziemy tak o sobie pisać. Możecie to sprawdzić w katalogu partnerów w kilkadziesiąt sekund, więc każde inne zdanie byłoby głupotą.
Q.4Czy moje dane trafiają do zewnętrznego modelu?
Tylko ten fragment, który jest potrzebny do zadania, i tylko wtedy, gdy model jest w ogóle potrzebny. Samo n8n stawiamy domyślnie na Waszym serwerze, więc przepływy i historia zostają u Was. Gdy dane są wrażliwe, da się postawić także model na Waszym sprzęcie, i mówimy wtedy uczciwie, co się przez to traci.
Q.5Co, jeśli automat się pomyli?
Zakładamy, że się pomyli, i budujemy pod to. Rzeczy niepewne trafiają do człowieka do zatwierdzenia, a każde uruchomienie zostawia ślad, co weszło i co wyszło. Przez pierwsze dni automat chodzi równolegle z ręczną robotą i porównujemy wyniki, zanim ktokolwiek przestanie robić to ręcznie.
Q.6Czy musimy wymienić programy, których używamy?
Nie i zwykle nie ma po co. Automatyzacja z założenia dokłada się do tego, co już macie. Wymiana programu to osobna decyzja i osobny projekt, o którym rozmawiamy tylko wtedy, gdy stary program naprawdę uniemożliwia sensowne połączenie.
Q.7Kto to utrzymuje, gdy zmieni się formularz albo dostawca?
Automaty wymagają opieki, bo świat wokół nich się zmienia. Możecie utrzymywać je sami, bo dostajecie dostęp od pierwszego dnia, albo wejść na stałą opiekę od 490 zł miesięcznie. Mówimy o tym przed startem, a nie po pierwszej awarii.
Q.8Od czego zacząć, jeśli nie wiem, co automatyzować?
Od policzenia godzin, nie od wyboru narzędzia. Na bezpłatnej rozmowie przechodzimy przez tydzień pracy osoby, która klika najwięcej, i wychodzi z tego lista posortowana po tym, ile realnie da się odzyskać. Bardzo często okazuje się, że najbardziej irytująca czynność wcale nie jest najdroższa.
Q.9Czy AI zastąpi moich pracowników?
Nie w tych zastosowaniach, o których tu mówimy. Zdejmujemy przepisywanie i klikanie, czyli tę część pracy, której nikt nie lubi i przy której najłatwiej o pomyłkę. Efekt jest zwykle taki, że ta sama osoba przestaje siedzieć do wieczora nad arkuszem, a nie taki, że przestaje być potrzebna.
Q.10Czy zobaczę, ile na tym zaoszczędziłem?
Tak i uważamy to za część roboty. Mierzymy liczbę uruchomień i czas, który wcześniej szedł na to ręcznie, więc po miesiącu widać konkretną liczbę godzin. Ta liczba decyduje potem, czy w ogóle wchodzić w drugi proces.
Zanim zapytasz o wycenę
Teksty, które odpowiadają na pytania o koszt, zadawane najczęściej przed pierwszą rozmową.
Powiedz, co dziś robi się ręcznie
Bezpłatna rozmowa, na niej liczymy godziny. Po niej stała cena i termin na piśmie, bez zobowiązań.


